Rafał Kobel

Rafał Kobel

W teorii, teoria i praktyka to to samo, w praktyce nie zawsze...

Zupa z robaków

Sesja zbliża się dużymi krokami, co oznacza wspaniały czas na różne przemyślenia pomiędzy wchłanianiem kawałków wiedzy. Dawno już nie pisałem więc pewnie straciłem wprawę, dlatego w dzisiejszym wpisie zajmę się podsumowaniem tego co robiłem przez cały semestr.

My we we wsi

My we we wsi, takie chamy,
Każdą dziołke se oramy.

Raz po razie, w życia znoju,
Wywozimy kupe gnoju
A gdy krowy, nie doimy,
Wtedy konia stać uczymy.
A do lasu, gdy idziemy,
Rąbać drewno Se będziemy.

Gdy do wina, brak złotówki,
Wydoimy pół jałówki.
I uświęca nam to picie
Czterodniowe świniobicie
My se żemy, tak tu żyjem
Czasem nawet, bimber pijem

A do miasta jeździm koniem
Czasem drogą, czasem polem
Czasem ciągnik sie odpali
Mietek się tam radiem bawi
Wnet pomaga, chleba pajda
Odpalamy se kombajna

Kot Angens

Siedział Angens, kociak śmiały
Lubił w kątach pstre zabawy
Czasem bryknął, czasem fiknął
Czasem w przedpokoju śmignął

Lubił Alfę, lubił Betę
Nie raz Gammę, rzadziej Tetę
Wciąż uciekał nigdy ziewał
Bo stosunki z nimi miewał

Aż tu nagle w jednej chwili
Wszystkie kąty się upiły
Z awantury bardzo ostrej
Nie mógł brać już żadnej prostej

A na koniec, powiem szczerze
Angens zawsze jest na przedzie
Taki kociak, mały psota
Gdzie zawita, tam namota.

Mądrość

Dziś powiem Ci z serca, poeto mój drogi
Racz trochę bardziej, zważać pod swe nogi
Ach gdyby Twa matka co mówisz robiła
Pewnie by z Twym ojcem, miód i mleko piła
A gdyby Twój ojciec posłuchać Cię raczył
Na pewno by dzisiaj swą młodość zobaczył

I gdyby Twa mądrość, na rząd się przelała
Kiełbasa by wtedy, codziennie taniała
I gdybyś ich uczył, gdyż powiem, nie skłamię
Uczciwi by zawsze mieli dobre spanie
A sprzedaż i kupno, jak za naszych dziadków
Była by zazwyczaj, wola od podatków

Smutna ballada o kotach i psie

Siedzą cztery koty,
Śpiewają do siebie.
Jeden chce zaszczekać,
A drugi się śmieje.

Wnet podeszła psina
Chciała ich przegadać
Lecz pragnęła bardzo
By na płot nie skakać

Weszła na drabinę
Bo chamstwa nie znosi
Ratować podwórko
Nim je ktoś zakoci

I na płot wskakując
Na pół go złamała
Lecz wyszła zwycięsko
Tylko kość złamała

Już każdemu na myśl
Przysłowie nachodzi
Że świat nie na koty
Ale na psy schodzi.

Żniwa

Małpa w klatce siedzi sobie
Rolnik znowu kosi zboże
Sługa za swą kieszeń łapie
Ksiądz znów na balkonie chrapie

Pies nie szczeka bo nie może
Rolnik znowu kosi zboże
Kot dziś z płotu zejść nie raczy
Sołtys termin wizyt znaczy

Dużo kurzu jest na drodze
Rolnik znowu kosi zboże Nikt z tym zbożem nie pomaga
Czeka ich szarańczy plaga

Wody brak choć blisko morze
Rolnik znowu kosi zboże
Takie tutaj ma atrakcje
Dostać od Unii dotacje

Agenci do zadań specjalnych

Dzisiaj porozmawiamy o pewnej mało znanej choć tak często spotykanej grupie ludzi. Są to ludzie, których często poznajemy, mimo że czasem potrafią się wtopić w otoczenie w taki sposób, że niełatwo ich zobaczyć. Choć są podobno wszędzie, zdemaskowanie ich może skończyć się nieprzyjemnymi skutkami i oskarżeniem o nietolerancję. Kim są Ci tajemniczy ludzie?